Fizykoterapia potrzebuje terapii – przestarzaly sprzet

http://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Fizykoterapia-potrzebuje-terapii,3702,1.html

Przestarzały sprzęt do zabiegów fizjoterapeutycznych, za mało specjalistów i brak miejsc do nauki zawodu – tak wynika z raportu Mazowieckiego Centrum Zdrowia Publicznego. Tymczasem z pomocy fizjoterapeutów korzysta w ciągu roku co szósty mieszkaniec Mazowsza.

Specjaliści nie mają wątpliwości – kiedy spadnie śnieg, pacjentów będzie jeszcze więcej. Średni czas oczekiwania na fizjoterapeutę to dwa miesiące. W publicznym gabinecie pacjent czekał najdłużej 690 dni. W prywatnym dwa razy krócej – 290 dni.

– W ośrodkach, gdzie prowadzona jest fizykoterapia, aparatura powinna być nowa i sprawna – ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i personelu – przypomina autorka raportu dr Maria Grodner, wojewódzki konsultant ds. fizjoterapii. – A prawie jedna trzecia placówek jest źle wyposażona.

Sprzęt ma często więcej niż 10 lat i nie spełnia aktualnych standardów. Jeszcze gorzej jest z aparaturą diagnostyczną, której w wielu placówkach nie ma wcale. Na 141 zakładów i gabinetów odpowiednią aparaturę diagnostyczną ma tylko połowa.

– Brak takiego sprzętu utrudnia postawienie prawidłowej diagnozy. Zakłady te są skazane na zlecanie badań innym ośrodkom świadczącym takie usługi lub prowadzą zabiegi fizjoterapeutyczne u pacjenta, nie do końca lub nieprawidłowo zdiagnozowanego, bazując na własnym doświadczeniu – piszą eksperci MCZP.

Z tym doświadczeniem jest różnie. Co trzecia placówka nie ma wśród pracowników magistra fizjoterapii (wg wytycznych NFZ taki specjalista powinien być zatrudniony w każdym zakładzie).

Mimo że specjalistów brakuje, w województwie mazowieckim są tylko trzy placówki, które prowadzą program specjalizacji dla fizjoterapeutów. Są to Centrum Zdrowia Dziecka, Instytut Reumatologii i Wojskowy Instytut Medyczny. Łącznie jest w nich 31 miejsc.

Opłaca się kształcić fizjoterapeutów – niski poziom

http://www.rynekzdrowia.pl/Nauka/Mazowsze-oplaca-sie-ksztalcic-fizjoterapeutow,8279,9.html

Publiczne uczelnie planują przyjąć 290 studentów na fizjoterapię, a prywatne szkoły 2400 osób. Zdaniem specjalistów, przy tak dużej liczbie studentów, nie można utrzymać jakości nauczania.

Zapotrzebowanie na usługi rehabilitacyjne, masaże i ośrodki odnowy dla starszych osób będzie rosło. Dlatego absolwenci liceów wybierają ten kierunek. Nawet jeśli za naukę trzeba płacić, nawet 3 tys. zł za semestr.

Limity przyjęć na poszczególne kierunki wyznacza Państwowa Komisja Akredytacyjna. Propozycje limitów pod koniec maja br. podało Ministerstwo Zdrowia.

– Duże limity przyjęć dotyczą w większości szkół niepublicznych, co świadczy o ich komercyjnym nastawieniu do szkolenia fizjoterapeutów – podkreśla dr Maria Grodner, konsultant wojewódzki w dziedzinie fizjoterapii. – Nadmierna liczba studentów sprawia, że mają ograniczony dostęp do bazy dydaktycznej. Obniża to jakość kształcenia, a później poziom świadczeń.

Ponadto dr Grodner uważa, że wyznaczone przez ministerstwo limity mają się nijak do potrzeb rynku. Jej zdaniem w mazowieckich placówkach ochrony zdrowia jest ok. 150 wolnych etatów, podczas gdy w 2008 r. tytuł fizjoterapeuty otrzymało ok. 375 studentów, a na studia przyjęto 2750 osób. W tym roku dwie warszawskie uczelnie wypuszczą pierwszych absolwentów z licencjatem. W 2010 r. będzie ich ok. 2,5 tys.

Według autorów raportu o stanie fizjoterapii na Mazowszu z 2008 r. w publicznych ośrodkach czeka się ok. dwóch miesięcy, w niepublicznych – miesiąc. Według autorów raportu na Mazowszu jest ok. 3 tys. fizjoterapeutów. Na jednego przypada 1729 mieszkańców.

Uzdrowiciela strzeż się, strzeż…

dlaczego mieszaja masazystow i fizjoterapeutow z szarlatanami?

kolejny artykul z serii „nie ma o czym pisac – sezon ogorkowy w pelni” GW 9.07
http://kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,6757134,Uzdrowiciela_strzez_sie__strzez___.html?as=1&ias=2&startsz=x

Jestem wrakiem. Mam raka jelita, torbiele jajników, mięśniaki macicy, guzek tarczycy i inne choroby. Dotychczas żyłam w nieświadomości, uchodziłam za okaz zdrowia, ale dzięki uzdrowicielom znam straszną prawdę. Prawdę?

Powiem, co pani dolega! – łysiejący mężczyzna w średnim wieku łapie mnie za dłoń i przyciąga do siebie. Uśmiecha się, jednak jego spojrzenie jest przeszywające. Ubrany w czarny bezrękawnik, beżową koszulę i krawat w ostrych odcieniach amarantu i zieleni wyróżnia się z tłumu innych uzdrowicieli, którzy zjechali na warszawskie Targi Medycyny Naturalnej (podobnych imprez w ciągu roku jest kilkadziesiąt we wszystkich większych miastach). Choć staram się wyrwać z uścisku, nie puszcza, tylko wpatruje się w moją twarz. – Nie jest pani zdrowa, a ja mogę pomóc, proszę mi pozwolić – przekonuje.

BŁĄDZĄCE SERCA I PIJAWKI

Zanim odpowiem, mężczyzna już jest za moimi plecami, jedną ręką pochyla mi głowę, drugą uciska kości czaszki. Łapie za łydki, tak mocno, że krzyczę z bólu. – Widzi pani, jakie są zaburzenia! – przekonuje i ogląda kostki dłoni, kąciki oczu. Czuję się coraz bardziej niepewnie. – Pani organizm jest kompletnie zanieczyszczony! – prawie krzyczy.

Żeby dowiedzieć się więcej, muszę umówić się na spotkanie z nim – naturoterapeutą Sławomirem N. Wtedy zdiagnozuje moje dolegliwości. Po namyśle zgadzam się, w końcu jestem dziennikarką i chcę sprawdzić na sobie „cudowne” działanie uzdrowicieli. Uważa też, że przed wizytą powinnam zapoznać się z treścią jego poradnika zdrowia i urody, który, podobno, stał się bestsellerem 2004 r. Ze wstępu dowiaduję się, że odkrywa on świat medycznych oszustw i że otrzymam (za 30 zł) unikalny zasób wiedzy, który ustrzeże mnie przed wieloma chorobami. Na miejscu pan Sławomir proponuje zabieg (50 zł) poprawiający widzenie. Rzeczywiście, mam niewielką wadę wzroku (-1) i astygmatyzm, ale na co dzień nie noszę okularów.

Na Targi Medycyny Naturalnej przyjechało ok. 100 wystawców – co drugi to wróżka lub jasnowidz, szaman, egzorcysta, bioenergoterapeuta, masażysta, radiesteta, kręgarz, irydolog (diagnozuje z tęczówki oka) czy też specjalista od leczenia pijawkami. Cała ta armia cudotwórców „leczy” ponoć nie tylko zaburzenia trawienia czy nerwice, ale również niepłodność, nadciśnienie, cukrzycę, kamicę nerkową oraz wszelkie rodzaje nowotworów.

Mają cudowne leki: sok z owoców noni, yerba mate, preparaty z vilcacory, pręty magnetyczne i bransoletki, „błądzące” serca ze stali, które usuwają bóle głowy, stawów i kręgosłupa, oraz suplementy diety – wspomagające również leczenie nowotworów. Prawie każdy z uzdrowicieli chwali się, że ma na koncie setki potwierdzonych „cudownych” wyzdrowień. Ale kto to sprawdził?

„CUDOWNY” BIZNES

Możliwości weryfikacji są niewielkie. Wystarczy zgłosić w gminie, że prowadzi się działalność gospodarczą i już można uzdrawiać. Dlatego w Polsce osób zajmujących się medycyną niekonwencjonalną jest kilkadziesiąt tysięcy, z czego koło tysiąca zdało egzaminy różnych stowarzyszeń bioenergoterapeutycznych. Obroty rynku, na którym uzdrowiciele, wróżki, astrologowie i radiesteci świadczą usługi, dawno przekroczyły miliard złotych rocznie. Mimo kryzysu nie narzekają na brak zainteresowania swoimi usługami. Dziś z tej formy „pomocy” – jak szacują lekarze – korzysta ok. 60 proc. chorujących na nowotwory.

– Z pacjentami leczącymi się „niekonwencjonalnie” mamy do czynienia na onkologii na co dzień – mówi dr n. med. Andrzej Cichocki. – Nie zawsze wierzą oni w skuteczność takich działań, ale w sytuacjach beznadziejnych szukają każdej opcji. Gorzej, że niekiedy są to pacjenci, którym może pomóc klasyczna medycyna, tymczasem odwlekają leczenie albo nawet rezygnują z niego na korzyść „terapii” niekonwencjonalnej. Jeśli pacjent chce się leczyć u np. bioenergoterapeuty, nie mówię nie, ale proszę, żeby równolegle nie zaniedbywał klasycznego leczenia. Jednak przez ponad 30 lat pracy nie spotkałem żadnego przypadku wyleczenia choroby tymi metodami. Dowodów nikt dotąd nie przedstawił.

Najgorzej, jeśli chory po wizycie u uzdrowiciela rezygnuje z zabiegu operacyjnego lub chemioterapii. W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad zmianą przepisów, które mają usunąć z rynku ludzi, którzy nie posiadając odpowiednich kwalifikacji, narażają życie i zdrowie pacjentów. Ustawa ma uporządkować sytuację 23 zawodów paramedycznych (w tym dietetyków, fizjoterapeutów, masażystów, psychoterapeutów). Takie uregulowania wprowadzono już w Niemczech, Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Portugalii i na Węgrzech. Również Komisja Europejska już wkrótce zamierza zająć się kontrolą rynku medycyny niekonwencjonalnej.

NAJWAŻNIEJSZA OKRĘŻNICA

Pan Sławomir przyjmuje mnie w specjalistycznej przychodni medycyny naturalnej w centrum Warszawy. Najpierw długo mi się przygląda bez słowa, dotyka poszczególnych części ciała, od czubka głowy po palce nóg. Ma coraz bardziej zatroskaną twarz, pyta, czy czuję mrowienie i ciepło w ciele. Tymczasem ja mam gęsią skórkę i dreszcze. Jestem coraz bardziej spięta. – Trzeba panią doenergetyzować – postanawia. Po czym wyczynia nade mną dziwne okrężne ruchy rękami, a przy tym cały czas przeszywa mnie wzrokiem. Pulsuje mi w skroniach. Tracę rachubę czasu. Moje ciało jest jak z waty. Czy będę w stanie wstać i wyjść z gabinetu?

– Nie jest dobrze. Ma pani cukrzycę drugiego typu, piasek w nerkach, problemy z krążeniem i kompletnie zatkaną okrężnicę. A najgorzej, że wyczuwam początki nowotworu jelita grubego – spokojnie wylicza pan Sławomir, trzymając mnie za rękę. No nie, wszystko się we mnie gotuje. Mam tyle chorób? Jak to? Na jakiej podstawie taka diagnoza? Ale z kamienną twarzą zadaję pytanie, co wobec tego powinnam robić. Mogę oddać się w ręce lekarzy, ale czy warto? Zapiszą mi mnóstwo kosztownych badań i leków, które tylko obniżą odporność mojego organizmu. Pan Sławomir radzi nie wpadać w panikę, bo już wiele osób z dużo gorszych chorób wyciągnął.

Na początek powinnam dokładnie przestudiować jego książkę i zacząć żyć według jego zaleceń. No i oczywiście regularnie oczyszczać swój organizm z toksyn i pasożytów, a przede wszystkim jelito grube. Opowiedział mi, że miał podobne dolegliwości przed laty, kiedy przebywał w Toronto. Tam poddał się oczyszczającej kuracji specjalnymi ziołowymi preparatami i zdrowotne problemy zniknęły. Choć z wykształcenia jest inżynierem, zaczął studiować medycynę naturalną i uzyskał w Kanadzie prawo wykonywania zawodu naturoterapeuty w specjalnościach irydologia, refleksologia (terapeutyczny masaż uciskowy) i energoterapia. Do oczyszczenia organizmu polecił mi – podobno świetny – polski preparat, który składa się z trzech produktów, w cenie tylko 250 zł (później z ulotki produktu dowiedziałam się, że pan Sławomir jest krajowym konsultantem tych właśnie preparatów). Mogę od razu je nabyć i rozpocząć stosowanie. Zaprasza na wizytę za dwa tygodnie (koszt to 100 zł), podczas której podda mnie leczącym zabiegom energoterapii i refleksoterapii.

Ja jednak umawiam się na wizytę do lekarza. Postanawiam sprawdzić, na ile diagnoza postawiona przez pana Sławomira jest słuszna.

OBERON PRAWDĘ CI POWIE

Wybieram gabinet Bogusława D., jak czytam w internecie, lekarza medycyny. Bada stan zdrowia specjalnym urządzeniem – Oberonem, które skanuje organizm człowieka, podobno nawet lepiej niż rezonans magnetyczny. Ciekawe, jakie choroby potwierdzi? Niełatwo umówić się na pierwszą wizytę – Bogusław D. jest tak oblegany, że najbliższy wolny termin ma za miesiąc. Na szczęście ktoś rezygnuje i dowiaduję się, że przyjmie mnie już następnego dnia.

Mimo, że jego gabinet mieści się w pępku stolicy, niełatwo do niego trafić. Na przyciemnionych witrynach widnieje mało rzucający się w oczy napis „badania lekarskie”. Przytulnie urządzone wnętrze, z dostępem do komputera, wbudowanym akwarium w ścianie i witryną wypełnioną buteleczkami z lekami, sprawia profesjonalne wrażenie. Brakuje jedynie wizytówek lekarza i folderów informujących o zabiegach.

Recepcjonistka uprzedza, że muszę poczekać. Po pół godzinie wita mnie uściskiem ciepłej, pulchnej dłoni korpulentny mężczyzna w średnim wieku, o rozbieganych oczach. To Bogusław D., który uśmiechając się, zaprasza do gabinetu. Obszerny pokój wypełniają półki, kanapa i olbrzymie, zarzucone medycznymi książkami biurko z komputerem. Pan doktor sadowi mnie na jednym z foteli i przystępuje do klasycznego lekarskie- go wywiadu. Na pytanie, co mi dolega, odpowiadam, że syndrom przewlekłe- go zmęczenia, osłabienie i brak chęci do życia. Pada następne pytanie: czy mam plomby amalgamatowe. Odpowiadam, że nie wiem. Zagląda mi do ust i stwierdza, że mam dwie. – Proszę je usunąć. Uwalnia się z nich rtęć, która panią zatruwa – przekonuje.

TRZEBA DOENERGETYZOWAĆ

Następnie wkłada mi na uszy wielkie słuchawki i przestrzega, że będę słyszała piski i trzaski. Włącza lampkę, w której zamiast żarówki pali się czerwona dioda, skierowana na moją twarz. W uszach mi dzwoni (to podobno induktory magnetyczne wysyłają impulsy i w ten sposób kod informacyjny zostaje przekazany do analizy i przetworzony przez program), a na ekranie komputera zaczynają wyświetlać się rysunki przekrojów poszczególnych części ciała, od stóp poczynając. W niektórych punktach pojawiają się czerwone drgające plamki, wyświetlają się trójkąty, sześciokąty, kwadraty z jakimiś zaszyfrowanymi informacjami. Zapytany o nie pan Bogusław unika odpowiedzi, prosi tylko, żebym spokojnie siedziała, po czym wychodzi z gabinetu.

„Skanowanie” trwa prawie godzinę. Widzę przekroje skóry, kości, rdzenia, trzustki, wątroby, jelit, nerek. A wszystko tańczy, drga, ukazuje się w różnych widokach, z przodu, tyłu, z lotu ptaka. Kiedy znikają rysunki, pojawiają się wykresy, liczby, opisy. W końcu jednostajne buczenie sygnalizuje koniec badania. Po chwili wchodzi doktor. Kiedy chcę zdjąć słuchawki, oponuje. – Trochę panią doenergetyzuję – mówi.

Na ekranie pojawia się widok kręgosłupa szyjnego z zaznaczonymi na czerwono punktami. Pan Bogusław najeżdża na nie myszką. – W ten sposób wysyłam wiązkę fal, które pomogą pani na rozluźnienie na- pięć mięśni – tłumaczy. Nic nie czuję. Po kilku takich „doładowaniach” pan Bogusław uwalnia mnie od słuchawek i nieznośnych dźwięków. – Mogę pani od razu pomóc, dlatego proponuję body detox. To taki rewolucyjny sposób głębokiego oczyszczenia i przywrócenia równowagi energetycznej – przekonuje. Będę musiała przez 30 minut moczyć nogi w jakimś roztworze i zapłacę za to 30 zł.

PORA NA DETOX

Pan Bogusław oddaje mnie w ręce swojego syna. Postawny mężczyzna prowadzi mnie do maleńkiego pomieszczenia bez okien, z olbrzymią reprodukcją „Judyty” Gustava Klimta. Wkładam nogi do urządzenia przypominającego masażer do stóp. Teraz muszę wypić małymi łykami litr wody, bo to pomaga w oczyszczaniu. Czytam rozliczne sentencje zdobiące ściany pokoiku. „Wolę zarabiać jeden procent dzięki wysiłkowi innych ludzi niż sto procent dzięki własnemu wysiłkowi” (John Paul Getty) – głosi jedna z nich.

Z ulotki dowiaduję się, że detox jest w pełni skuteczny dopiero po zaaplikowaniu serii dziesięciu, piętnastu zabiegów, co drugi dzień. Jak to działa? Otóż specjalny procesor generuje impulsy, które są przekazywane do wody i powodują jej jonizację. Pomaga to na otyłość, problemy z krążeniem i menstruacją, cukrzycę, kłopoty z tarczycą, depresję i wiele innych chorób. Przeciwwskazania do zabiegu to: epilepsja, wszczepiony rozrusznik serca i ciąża.

CO ZE MNIE WYSZŁO

Nagle do pokoiku wpada lekarz. Patrzy na moje nogi zanurzone w brunatnej brei (tak woda zmieniła kolor) i krzyczy: „Widzi pani, ile tego z pani wyszło!”. Rzeczywiście! Czyżbym miała tak brudne nogi – śmieję się, ale pan Bogusław jest zatroskany (na zabarwienie wody wpływa: to, że zawiera różne składniki chemiczne, które pod wpływem elektrolizy zmieniają jej kolor; następuje też erozja elektrody, rozkłada się pot i płyny fizjologiczne, które mamy na nogach, a poza tym przy jonizacji uwalniają się fosforany i azotany, wszystko to też barwi wodę – przyp. red.).

Potem w gabinecie oświadcza mi, że mam olbrzymie niedobory na poziomie komórkowym. Zapytany, co to znaczy, nie wyjaśnia. Obserwując na ekranie komputera poszczególne części ciała – podobno mojego – oświadcza, że właśnie tworzy mi się mięśniak w macicy, którego rozrost można zahamować. Mam też cysty na jajnikach.

KOMPLEKSOWA OCENA ZDROWIA

Wręcza mi wydruk kompleksowej oceny mojego stanu zdrowia. Dowiaduję się, że mam łagodny guzek tarczycy, miażdżycę naczyniową, nieżyt błony żołądka, dysbakteriozę jelitową, dystonię nerwowo-krążeniową, alergię, anemię i zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa. Jestem wrakiem! Ale na szczęście jest jeszcze dla mnie światełko w tunelu.

Uratuje mnie zalecona przez pana Bogusława kuracja naturalnymi preparatami (m.in. bakterie kwasu mlekowego, srebro koloidalne) w cenie 544 zł miesięcznie. Mam też kontynuować seanse body detox, co będzie mnie kosztowało dalsze 300 zł. Tłumacząc się brakiem gotówki (w przychodni nie mają terminala do kart płatniczych), zostawiam na razie 180 zł. Potwierdzenia zapłaty nie otrzymuję…

Ponieważ dręczą mnie wątpliwości co do kwalifikacji doktora Bogusława, sprawdzam w Naczelnej Izbie Lekarskiej, czy posiada on uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza. Okazuje się, że tak. Ale dowiaduję się, że 17 kwietnia bieżącego roku zawiesił działanie swojego gabinetu, czyli teraz działa poza kontrolą.

LECZY ENERGIĄ NAWET ZE ZDJĘCIA

Na warszawskich Targach Medycyny Naturalnej poznałam też Zdzisławę W. „dysponującą potężną siłą uzdrawiającej bioenergii, pomagającą we wszystkich dolegliwościach, także za pośrednictwem zdjęcia, dyplomowanej uzdrowicielki”, jak głosi ulotka osobiście mi przez nią wręczona.

Swoje niezwykłe właściwości pani Zdzisława odkryła 16 lat temu. Nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego jej dotyk ma uzdrawiające działanie. Twierdzi, że otrzymana od niej energia, szczególnie w okolicach serca, ma doprowadzić do stanu harmonii, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. W ten sposób udało jej się – jak napisane jest w ulotce – uzdrowić kobiety: sparaliżowaną, z guzem piersi i rakiem gardła; chłopca z guzem mózgu.

Podczas seansu pani Zdzisława zapala świecę i stara się zachowywać jak dobra wróżka. Mówi ciepłym głosem, gładzi mnie po twarzy i włosach. Ale jej ostre rysy twarzy, makijaż i krzaczaste brwi przywodzą na myśl raczej podstępną czarownicę. Wypytuje mnie, z czym przyszłam, a kiedy mówię, że moja córka ma kłopoty z zajściem w ciążę, pyta, czy mam jej zdjęcie. Okazuje się, że może pomóc nawet na odległość – oczywiście za dodatkową opłatą. Odmawiam i proszę, żeby tym razem skupiła się na mnie.

CIAŁO ASTRALNE I DZIURAWA AURA

Pani Zdzisława wodzi rękami wokół mojego korpusu, uciska okolice serca. Twierdzi, że jestem strasznie spięta i trudno jej dotrzeć do mojego astralnego ciała. Widzi moją aurę, podobno jest podziurawiona, co wskazuje na wielkie niedobory energii. – Bierz, bierz, bierz! – krzyczy, a mnie pulsują skronie i cierpnie skóra. Jakoś jednak nie czuję ciepła, które powinno mi się podczas tego seansu rozlewać po całym ciele.

– Pani chyba nie wierzy w moją moc? – pyta Zdzisława. – Jednak ja pomagam mimo wszystko – dodaje. Po tej wizycie czuję się dziwnie rozbita i osłabiona. Z trudem docieram do domu. Budzę się w nocy zlana potem. Może to, co miało pomóc, zaszkodziło?

CHWILA PRAWDY

„Puls” – miesięcznik Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie – opisuje sprawę niejakiego Teofila G., lekarza medycyny, skazane- go przez Naczelny Sąd Lekarski za oszustwo – fałszywe badanie aparatem Oberon (u pacjenta Krzysztofa P. wykryto rozmaite schorzenia, m.in. astmę oskrzelową, utajoną cukrzycę i toczeń układowy) i leczenie kosztownymi preparatami. Przytoczona jest opinia biegłych, według której Oberon jest po prostu atrapą. A zatem na lekarzy medycyny zarabiających za pomocą tego urządzenia można złożyć doniesienie do Izby Lekarskiej.

U Bogusława D., kiedy tradycyjna medycyna była już bezradna, szukała ratunku moja chora na nowotwór redakcyjna koleżanka. Kilka dni przed śmiercią była w gabinecie pana Bogusława po raz ostatni. Usłyszała wtedy, że jej stan się polepsza. A to za sprawą leków (m.in. wyciągu z brokułu), za które płaciła mu 600 złotych miesięcznie. Dostawała nadzieję, ale dlaczego aż tyle musiała za nią płacić?

Robię analizy krwi, moczu, kolonoskopię, gastroskopię, USG tarczycy i macicy. Czeka mnie chwila prawdy. Okazuje się, że cukrzyca mi nie grozi, nie mam też guzka na tarczycy, mięśniaka w macicy i cyst na jajnikach, anemii, nieżytu żołądka i nowotworu jelita grubego. A co mam? Niedoczynność tarczycy i astmę oskrzelową. Ale żaden z uzdrowicieli nie zdiagnozował u mnie tych dwóch przewlekłych chorób…

 

Masaż leczniczy zwierząt

Masaż leczniczy zwierząt różni się od zabiegów wykonywanych na ludziach. Wymaga od masażysty większej precyzji, znacznie lepszej wrażliwości dotykowej i nieco innej techniki wykonywania zabiegu. Precyzja i odpowiednie dawkowanie bodźca jest szczególnie ważna w przypadku: szczeniąt, kociąt, psów ras miniaturowych, kotów, tchórzofretek, królików itp.

Większa wrażliwość dotyku musi częściowo zastąpić wywiad z pacjentem. Zwierzę nie opisze swoich wrażeń, więc trzeba, nie tylko znaleźć i opracować poszczególne zmiany, ale także być wyczulonym na najdrobniejsze różnice w napięciu mięśni oraz inne reakcje pacjenta.

Najważniejszą rzeczą jest cierpliwość i wyrozumiałość wobec zwierzęcia, które zwłaszcza na początku terapii, może zachowywać się agresywnie lub w inny sposób protestować. Jeżeli nabierze zaufania do terapeuty i odkryje, że zabieg to nic strasznego, uspokaja się a nawet zaczyna współpracować podczas wykonywania ćwiczeń.

W swojej pracy wykorzystuję techniki zaczerpnięte z takich rodzajów masażu jak: masaż klasyczny, segmentarny, drenaż limfatyczny, masaż funkcyjny, poprzeczny, elementy akupresury. Wykonuję także ćwiczenia bierne i rozciągające przykurcze mięśniowe.

Zabieg trwa od 15-20 min. do 70 min. Jest to uzależnione od wielkości powierzchni masowanej, jednostki chorobowej, etapu rehabilitacji i samopoczucia pacjenta.

Wskazania do zabiegów:

1. – Porażenia i niedowłady wiotkie oraz spastyczne,
2. – Zaniki mięśni z bezczynności lub niedoczynności,
3. – Mielopatia degeneracyjna,
4. – Przykurcze mięśniowe,
5. – Niedokrwienie mięśni,
6. – Dysplazja stawu biodrowego i łokciowego (szczególnie po operacji),
7. – Choroba Legg-Calve-Parthesa (szczególnie po operacji),
8. – Dyskopatia (szczególnie po operacji),
9. – Nawykowe zwichnięcie rzepki (szczególnie po operacji),
10. – Po zabiegach rekonstrukcji więzadeł,
11. – Przewlekłe stany zapalne,
12. – Zwichnięcia stawów,
13. – Usprawnianie po złamaniach kości,
14. – Zabiegi kondycyjne u psów pracujących.

Psi masaż

artykul branzowy sprzed jakiegos czasu – nie jestem tylko pewien, czy masowanie zwierzat, bez specjalnych kursow/uprawnien, jest legalne.

http://www.twoje-sudety.pl/index.php?action=show&type=news&id=7700&comment=add&PHPSESSID=83413035bfb79869e4768f0a52b614f1

W Wałbrzychu masażystę i kręgarza odwiedzają również psy!

Pan Adam od kilkunastu lat pomaga stanąć na nogi ludziom i ich czworonożnym przyjaciołom

Już po trwającej kilka minut wizycie w gabinecie masażysty, psiak który powłóczył łapami, zaczyna biegać.

– Moi pacjenci to przeważnie małe psy, najczęściej jamniki. Ale trafiają do mnie też przedstawiciele dużych ras, rottweilery czy bernardyny – mówi niewidomy masażysta i kręgarz z Wałbrzycha, Adam Wołczyński. – Z większymi trudniej sobie poradzić i nieraz trzeba stoczyć prawdziwą walkę – dodaje ze śmiechem.

W 1990 r. zajął się masowaniem ludzi i ustawianiem im kręgosłupów. Kończąc studio masażu i kursy terapii manualnej nie myślał, że będzie pomagał również czworonogom. O tym, że robi to od prawie 12 lat zadecydował przypadek.

– Masuję m.in. weterynarzy i to oni podsunęli mi taki pomysł. Wśród ich pacjentów były psy z porażeniami, więc pytali czy nie ustawiłbym im kręgów.

Zgodził się, bo jak tłumaczy, kręgosłup psa jest zbudowany podobnie do ludzkiego. Wspomina, że pierwszy pies, który do niego trafił, miał sparaliżowane tylne łapy i już po pierwszym zabiegu zaczął biegać.

Lubi swoich czworonożnych pacjentów i oni chyba to wyczuwają. Nawet ci zadziorni i nieznoszący wizyt u weterynarza, do masażysty chodzą chętnie i merdają do niego ogonem.

– Choć zdarzają się wyjątki. Kiedyś ustawiałem kręgosłup rottweilerowi i choć był w kagańcu, to po zabiegu złapał mnie zębami za palec. Polała się krew. Jemu ewidentnie wizyta nie przypadła do gustu…- opowiada i wyjaśnia, że zabiegi polegają na odblokowywaniu stawów międzykręgowych. Trwają od 3 do 15 minut i kosztują 30 zł. Ich liczba zależy od tego, jak szybko zwierzak trafi na stół. Z reguły jednak psiakom wystarczają trzy wizyty, bo wracają do zdrowia szybciej niż ludzie.

– Psom łatwiej ustawia się kręgosłup. Wynika to w dużej mierze z tego, że w przypadku ludzi odpowiedzialność jest nieporównywalnie większa.

Dodaje, że w przeciwieństwie do ludzi, czworonożni pacjenci rzadko do niego wracają. To dlatego, że właściciele często bardziej o nie dbają niż o siebie. – Spotkałem się nawet z sytuacją, kiedy jedni państwo obcięli w mieszkaniu wszystkie nogi w fotelach, by ich pupilek, który wrócił do zdrowia, nie musiał już wysoko wskakiwać – opowiada Adam Wołczyński.

Paweł Gołębiowski – Gazeta Wrocławska

Odwrót od thalassoterapii – czyli co sie swieci w spa

Odwrót od thalassoterapii

Monaco Spa Event to nie są największe targi branżowe w Europie. Tutaj nie zobaczy się całego spektrum światowego przemysłu kosmetycznego. Ale nie o to chodzi. W Monaco jak w soczewce skupiają się trendy. Te obowiązujące i te, które dopiero się pojawią. Dlatego warto tu przyjechać, żeby się przekonać, w którym kierunku idzie europejski rynek Spa (…)

(…) Dla wielu gości dużym zaskoczeniem mogła być bardzo słaba obecność producentów wszelkiego rodzaju kapsuł oraz brandów specjalizujących się w talasoterapii, skądinąd bardzo popularnej we Francji, która uznawana jest za ambasadora zabiegów na bazie alg. W Monaco pojawiły się zaledwie dwie marki proponujące tą formułę zabiegów: Algotherm (raczkująca w Polsce) oraz znana doskonale firma Thaglo. Można było natomiast zapoznać się z bogatą ofertą zabiegów i produktów z Azji, Hawajów a nawet Afryki. Stworzono nawet osobną „wioskę” tajlandzką, gdzie można było poddać się tajskim masażom i rytuałom.

Co więcej również Thalgo odeszło od dotychczasowego sposobu prezentacji swoich produktów poświęcając więcej uwagi zabiegom relaksacyjnym Indoocean oraz swojemu najnowszemu dziecku: Terrake, marce która z założenia nie ma kojarzyć się z thalassoterapią. Jak mówią jej przedstawiciele, Tarrake nie jest przeznaczona do gabinetów kosmetycznych, ale jedynie do luksusowych hoteli i spa (w Polsce ma pojawić się w Hiltonie). W zamierzeniu ma też odpowiadać czystemu duchowi Spa, które oferuje ucieczkę w egzotyczny świat. Dlatego nowy brand oferuje więcej rytuałów wellness inspirowanych żywiołami i naturą: ziemią, powietrzem, światłem, wodą i światem roślin. Firma pożegnała się też ze znaną stylistyką opakowań, które teraz przypominają opakowania konkurencyjnych marek od lat pozycjonujących się w sektorze wellness.

Fragment relacji z Monaco Spa Event 2007 autorstwa Arkadiusza Dawidowskiego opublikowana w Spa Manager

Kurs na regionalizm w spa – pogodzic tradycje z trendami spa

artykul ukazal sie w Spa Business nr 11/2008

Tajskie, indyjskie, indonezyjskie …. Inspirowane egzotyką ośrodki spa mnożą się na polskim rynku jak grzyby po deszczu. Czy jest to jedyny sposób na stworzenie modnego ośrodka spa? A może warto sięgnąć po lokalne tradycje? Pytanie retoryczne, bo odpowiedź jest oczywista. Tak, warto. Pytanie trzeba jednak postawić inaczej. W jaki sposób wykorzystać regionalizm, aby nie popaść w kicz i nie zatracić współczesnych trendów wellness?

Z tym pytaniem zjawiłem się w jednym z hoteli luksusowej sieci Mandarin Oriental. Wcale nie był to azjatycki obiekt, ale hotel w samym centrum czeskiej Pragi. W całej sieci Mandarin Hotels oferta spa jest starannie przemyślana i inspirowana tradycjami Dalekiego Wschodu we wszystkich aspektach. Bez względu na to czy znajdziemy się w Hong Kongu, Manili, Londynie czy Nowym Yorku będziemy zawsze czuli powiew Azji: od menu spa po detale wystroju wnętrz.

Nie inaczej jest w The Spa, czyli hotelowych obiektach wellness stworzonych na potrzeby sieci. Ascetyczny design, uniformy obsługi oraz zabiegi inspirowane tradycjami azjatyckim ze słynnym Time Rituals, zabiegiem na ciało, którego można doświadczyć w każdym obiekcie Mandarin.

Spa w klasztorze

To wszystko można znaleźć też w Pradze, jednak hotel na Malej Stranie różni się od innych obiektów. Po pierwsze powstał na miejscu dawnego klasztoru dominikańskiego, a samo spa zlokalizowano… w dawnej renesansowej kaplicy zakonnej i pomieszczeniach do niej przyległych. Miejsce nad wyraz oryginalne i naznaczone zabytkowym charakterem. Z pozoru sprawa trudna do realizacji. Wielu inwestorów zdecydowałoby się na kamuflowanie dawnego charakteru miejsca i zrezygnowałoby ze świątynnych skojarzeń. Tymczasem tutaj zrobiono inaczej. Zastosowano proste rozwiązania.

Gabinety zlokalizowano w dawnych celach ze sklepieniami pozostawiając ascetyczny duch przestrzeni. Wszak współczesne spa to swego rodzaju świątynie rozpieszczania ciała. Żeby bardziej „umiejscowić” obiekt poszczególne pomieszczenia ochrzczono praskimi nazwami np. od pobliskiej dzielnicy Petrin, zielonych płuc Pragi (pokój dla dwojga z możliwością wykonania rasulu) lub Vltava Suit, od przepływającej 300 m od hotelu Wełtawy (pokój z wanną spa, który przeznaczono do zabiegów poprzedzonych kąpielą). W menu spa też znalazł się lokalny akcent w postaci rytuału na ciało, w którym wykorzystuje się jęczmień, główny składnik wykorzystywany do produkcji piwa, narodowego czeskiego trunku.

Koncept na regionalizm

Przykład praskiego Mandarin Oriental pokazuje zatem, że można wykorzystać tradycje regionu lub charakter miejsca do stworzenia spa, którego oferta wcale nie musi być pozbawiona tzw. swojego egzotycznego charakteru wynikające z przyjętej filozofii funkcjonowania. Nie zawsze bowiem trzeba poszukiwać rozwiązań dosłownych, ale subtelnych, nawiązujących do cech i charakteru miejsca. Wówczas możemy wykorzystać siłę różnych tradycji nie pozbawiając obiektu własnej tożsamości.

Niestety myślenie regionalizm – oryginalność bardzo często prowadzi inwestorów lub personel spa w ślepy zaułek taniego wiejskiego regionalizmu lub nawet zwykłej agroturystyki. Drewniane balie, stogi siana, wiszące żubry na ścianach, kozie mleko itp. mają być sposobem na przygotowanie wyjątkowej oferty lub podkreślenie lokalnego charakteru miejsca. Powstają wówczas obiekty bez generalnej koncepcji, z chaotyczną ofertą, realizowane przez przypadkowych podwykonawców lub czasami wręcz systemem gospodarczym. Według fałszywej zasady, że regionalizm jest tańszy.

Odkrywanie tożsamości

W jaki sposób zatem realizować takie obiekt? Przede wszystkim na początku przydaje się zebranie wiedzy o regionie lub miejscu, gdzie ma funkcjonować nasze spa. Oczywiście wszędzie znajdziemy jakąś łąkę i las, jednak to raczej za mało dla powstania koncepcji obiektu. Zwłaszcza, że dużo ośrodków poza miejskich jest realizowana na tzw. łonie natury. Tymczasem rzetelna dawka informacji na temat lokalizacji jest w stanie zainspirować nas do przygotowania obiektu.

W tym celu warto prześledzić lokalne kroniki, dowiedzieć się jakie gatunki flory i fauny występują w okolicy, poszukać lokalnych twórców i zapoznać się z ich twórczością. Jednym słowem spróbować zastanowić się nad tożsamością miejsca.

Dopiero z takimi informacjami powinniśmy przystąpić do przygotowania koncepcji spa. Wprowadzenie elementów lokalnych może odbywać się na kilku poziomach. Może pojawić się jako element tożsamości wizualnej, na którą składa się m.in. nazwa obiektu i jego znak graficzny (logotyp). Dzięki niemu nasi klienci będą mogli budować sobie obraz obiektu już na etapie pierwszego kontaktu.

W Polsce bardzo rzadko inwestorzy decydują się na takie rozwiązania, ponieważ profesjonalnych firm zajmujących się tzw. identyfikacja wizualną nie jest aż tak dużo, a usługi tego rodzaju nie należą do najtańszych. Dlatego przeważnie zleca się je w najlepszym razie grafikom, a nie zawodowym projektantom, którzy potrafią przygotować całe systemy identyfikacji. Tymczasem kiepska nazwa i znak nieodpowiadający filozofii miejsca może w dużym stopniu utrudnić dotarcie z odpowiednim przekazem marketingowym.

Szczotkowanie – masaż na sucho, tylko 5 minut dziennie

Masaż na sucho
http://www.we-dwoje.pl/,artykul,12064.html?k=0#f0

Oczyści organizm z toksyn. Pobudzi system odpornościowy. Pomoże pozbyć się tłuszczyku i melancholii

Dawniej, dla rozcierania ciała, kobiety na wsi wykorzystywały wysuszoną trawę. W tej chwili wiele kobiet na świecie stosuje do tego celu drewnianą szczotkę z naturalnego włosia.
Efekt kosmetyczny tego nieskomplikowanego zabiegu to tylko nieznaczna część pozytywnego wpływu na organizm. Zauważono bowiem, że suchy masaż doskonale i w dość szybkim czasie stymuluje i polepsza pracę wszystkich układów wewnętrznych, uwalniając zablokowaną energię.

Prosty i niedrogi sposób

Zaletą tego masażu jest prosty i niewielki jednorazowy wydatek na szczotkę z naturalnego włosia. Włos musi być na tyle szorstki, żeby przy masowaniu natychmiast było widoczne miejscowe ukrwienie, ale na tyle miękki, żeby nie powodował zadraśnięć i nie rysował skóry. Jego techniki może się nauczyć każdy. Wykorzystywany systematycznie tylko przez 5 minut codziennie, potrafi wywołać uzdrawiającą rewolucję w naszym organizmie.

Oddziałując bezpośrednio na skórę oczyszczamy ją ze zrogowaciałego naskórka, który zauważymy w czasie pierwszych masaży w postaci białego pyłu unoszącego się w powietrzu. Stymulujemy też pracę całego układu krwionośnego polepszając tym samym dostarczanie tlenu przez krew do wszystkich narządów organizmu. Dajemy możliwość efektywnego oczyszczenia organizmu od toksyn poprzez największy narząd wydzielniczy naszego ciała jakim jest skóra. Odciążamy tym samym inne organizmy wydzielnicze.

Uwalnia toksyny i odmładza skórę

Masaż podrażnia receptory nerwowe na skórze całego ciała, pobudzając system odpornościowy, uruchamiając krążenie energetyczne, wyprowadzając nas tym samym ze stanu lenistwa i depresji.

W związku z powyżej opisanymi procesami, które odbywają się w organizmie w czasie szczotkowania ciała na sucho, na poziomie komórkowym również zachodzą skomplikowane procesy chemiczne pozwalające uruchomić i stymulować proces oczyszczania jelita, wątroby, nerek, płuc i układu limfatycznego.

Masaż w widoczny sposób odmładza skórę. W odczuwalny – narządy wewnętrzne, hamując tym samym procesy starzenia się organizmu. Regeneruje nie tylko ciało, ale i psychikę.
Nie musimy szukać kosztownych urządzeń. Jedynym niezbędnym narzędziem będzie drewniana szczotka z naturalnego włosia, którą z pewnością kupimy w większym sklepie z kosmetykami. Włos musi być na tyle szorstki, żeby przy masowaniu natychmiast było widoczne ukrwienie miejscowe, ale na tyle miękki, żeby nie powodował zadraśnięcia i nie rysował skóry.

Masujemy się tylko pięć minut dziennie

Masaż zaczynamy od palców rąk, przesuwając szczotka od koniuszków do nadgarstka, masując zewnętrzną oraz wewnętrzną stronę dłoni posuwistymi, mocnymi ruchami, przyciskając szczotkę do skóry. Masujemy całą rękę od palców w kierunku serca.

Identycznie postępujemy z drugą ręką. Każdy odcinek ciała masujemy tak długo, dopóki to sprawia nam przyjemność, ale zdecydowanie nie robimy tego zbyt długo, gdyż system nerwowy po długim czasie pobudzania, przestaje reagować na bodźce i przyzwyczaja się. Najlepiej zabieg przeprowadzić krótko – przez 5 minut, ale powtarzać go systematycznie.
Gdy zakończymy masować ręce, w podobny sposób szczotkujemy nogi, zaczynając od podeszwy i palców, zachowując ten sam kierunek ruchów. Stawy masujemy ruchami okrężnymi, lecz pośladki – we wszystkie strony.

Nie dla każdego będzie przyjemne masowanie brzucha, dlatego robimy to z mniejszym naciskiem – delikatnie. Również piersi kobiety mają dużo wrażliwszą skórę. Sutków nie masujemy.

Szyję również traktujemy posuwistymi ruchami od góry do dołu, w kierunku serca. Pod pachami oraz pod kolanem, gdzie znajdują się węzły chłonne, wykonujemy ruchy okrężne, w tę i druga stronę.

Przeciwwskazań dla tego zabiegu nie ustalono, ale osoby mające podrażnienia, stany zapalne albo dolegliwości skórne, przy masowaniu powinni omijać miejsca zmienione, jak również obszary powiększonych żylaków.

Masaż również jest doskonałym pomocnikiem przy zrzucaniu nadwagi i pozbyciu się celulitisu, ale stosujemy go razem z niskokaloryczną dietą.

Pijemy dużo wody

We wszystkich przypadkach, od momentu rozpoczęcia kuracji masowania na sucho, powinniśmy zdecydowanie powiększyć porcje wypijanej wody, żeby toksyny mogły jak najszybciej opuścić nasze ciało. Żeby kuracja zaczęła dawać trwałe rezultaty stosujemy ją codziennie od 2 do 3 miesięcy, później co drugi dzień.

Na początku kuracji odczucia mogą być różnorakie, nawet dziwne, niedługo jednak polubimy ten zabieg, a z czasem zauważymy, że nie możemy się bez niego obejść.
Z każdym dniem będziemy ścierać z naszego życia problemy – z ciała i z duszy.

Fizykoterapia, medycyna uzdrowiskowa i SPA

Fizykoterapia, medycyna uzdrowiskowa i SPA
http://www.drkasprzak.poznan.pl/ksiazka.htm

Autorzy: Wojciech Paweł Kasprzak, Agata Mańkowska
Dziedzina: Rehabilitacja i fizjoterapia , Medycyna estetyczna i kosmetologia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lekarskie PZWL
Stron: 408
ISBN: 9788320035773
Rok wydania: 2008
Wydanie: 1
Oprawa: Twarda całopapierowa
Format: B5

http://www.drkasprzak.poznan.pl/ksiazka/fragmet.pdf

Ten unikatowy podręcznik zawiera aktualną wiedzę, zarówno teoretyczną, jak i praktyczną, z zakresu medycyny fizykalnej, uzdrowiskowej i pozauzdrowiskowej.

Uwzględniono w nim różne zabiegi terapeutyczne stosowane w leczeniu chorób, a także w medycynie estetycznej i kosmetologii. Omówiono również zabiegi pielęgnacyjne i relaksacyjne, wspomagające zdrowie i urodę, stosowane w ośrodkach typu SPA.

Książka skierowana jest do specjalistów, techników fizjoterapii, masażystów, kinezyterapeutów, magistrów rehabilitacji ruchowej lub fizjoterapii pracujących w szpitalach, ośrodkach fizykoterapii, uzdrowiskach, a także ośrodkach SPA.

Spis treści
Wstęp

I. FIZYKOTERAPIA

1. Fizykoterapia pojęcie i definicje
1.1. Mechanizmy oddziaływania bodźców fizykoterapeutycznych

2. Termoterapia
2.1. Podstawy fizjopatologiczne termoterapii
2.1.1. Człowiek a środowisko cieplne
2.1.2. Termoregulacja organizmu człowieka
2.1.3. Reakcja organizmu człowieka na zmiany temperatury
2.2. Leczenie ciepłem
2.2.1. Sauna fińska
2.2.2. Sauny parowe
2.2.3. Zabiegi z użyciem gorącej parafiny
2.3. Leczenie zimnem
2.3.1. Wpływ zimna na organizm człowieka
2.3.2. Zimno stosowane miejscowo
2.3.3. Terapia ekstremalnym zimnem całego ciała ? kriokomora

3. Hydroterapia
3.1. Wpływ zabiegów wodoleczniczych na organizm człowieka
3.2. Wybrane zabiegi hydroterapeutyczne
3.2.1. Kąpiele
3.2.2. Półkąpiele
3.2.3. Natryski
3.2.4. Polewania
3.2.5. Zmywania
3.2.6. Nacierania
3.2.7. Zawijania
3.2.8. Okłady
3.2.9. Płukania

4. Światłolecznictwo
4.1. Światłolecznictwo pojęcie i definicja
4.2. Promieniowanie podczerwone (IR)
4.2.1. Wskazania i przeciwwskazania do stosowania promieniowania podczerwonego
4.2.2. Aparatura do terapii promieniowaniem podczerwonym
4.2.3. Kabiny do naświetlań całego ciała ?daleką podczerwienią?
4.3. Światło widzialne
4.3.1. Wskazania do fototerapii światłem widzialnym
4.3.2. Aparatura do terapii światłem widzialnym
4.4. Promieniowanie nadfioletowe (UV)
4.4.1. Reakcja fotochemiczna na promieniowanie nadfioletowe
4.4.2. Promieniowanie nadfioletowe a pigmentacja skóry
4.4.3. Rola promieniowania nadfioletowego w metabolizmie witaminy D
4.4.4. Działanie bakteriobójcze promieniowania nadfioletowego
4.4.5. Zmienność reaktywności skóry na promieniowanie nadfioletowe
4.4.6. Reakcje patologiczne na naświetlania promieniami nadfioletowymi
4.4.7. Ogólny wpływ promieniowania nadfioletowego na organizm człowieka
4.4.8. Fizykoterapia sztucznymi promiennikami nadfioletu
4.4.9. Aparatura do fizykoterapii promieniowaniem nadfioletowym
4.4.10. Fototerapia promieniowaniem nadfioletowym w dermatologii
4.4.11. Metodyka naświetlań promieniowaniem nadfioletowym
4.4.12. Przeciwwskazania do naświetlań promieniowaniem nadfioletowym

5. Helioterapia
5.1. Ochrona skóry przed promieniowaniem nadfioletowym

6. Laseroterapia
6.1. Podstawy fizyczne
6.2. Klasyfikacja laserów
6.3. Zjawiska fizyczne zachodzące w tkance pod wpływem promieniowania laserowego
6.4. Biostymulacja laserowa (niskoenergetyczna)
6.4.1. Oddziaływanie promienia laserowego na poziomie komórki
6.4.2. Oddziaływanie promienia laserowego na poziomie tkanki
6.4.3. Wskazania i przeciwwskazania do stosowania
promieniowania laserowego biostymulacyjnego
6.4.4. Metodyka zabiegów laserem biostymulacyjnym
6.5. Biostymulacja laserowa termiczna
6.6. Terapia fotodynamiczna
6.7. Zasady bezpieczeństwa podczas pracy z laserem

7. Elektroterapia
7.1. Podstawy fizyczne
7.2. Wpływ prądu elektrycznego na tkanki
7.3. Reakcja mięśni i nerwów na prąd elektryczny
7.4. Działanie przeciwbólowe zabiegów elektroleczniczych
7.5. Wpływ elektroterapii na ukrwienie tkanki
7.6. Ogólne zasady wykonywania zabiegów elektroleczniczych
7.7. Prąd stały
7.7.1. Galwanizacja
7.7.2. Jonoforeza
7.7.3. Kąpiele elektryczno-wodne
7.8. Prądy małej częstotliwości
7.8.1. Kształty impulsów i modulacji
7.8.2. Prawidłowa i patologiczna reakcja mięśni na impulsy elektryczne
7.8.3. Elektrodiagnostyka
7.8.4. Pojęcie terminu ?elektrostymulacja?
7.8.5. Elektrostymulacja nerwowo-mięśniowa
7.8.6. Prądy diadynamiczne
7.8.7. Prądy izodynamiczne
7.8.8. Prądy Tra¨berta (Ultra Reiz)
7.8.9. Przezskórna elektrostymulacja nerwów (TENS)
7.8.10. Prądy wysokonapięciowe (HV)
7.8.11. Prądy mikroamperowe (mikroamperowa elektrostymulacja)
7.9. Prądy średniej częstotliwości
7.9.1. Prądy interferencyjne (prądy Nemeca)
7.9.2. Terapia wysokotonowa (TWT)
7.9.3. Terapia energotonowa (HiToP)
7.10. Przeciwwskazania do stosowania elektroterapii
7.11. Aparaty stosowane do zabiegów prądem elektrycznym
7.11.1. Stałe natężenie i napięcie prądu w aparatach do elektroterapii
7.11.2. Aparaty wielofunkcyjne

8. Pole elektromagnetyczne
8.1. Podstawy fizyczne pola elektromagnetycznego
8.2. Zmienne pole magnetyczne małej częstotliwości
8.2.1. Działanie fizyczne pola magnetycznego na struktury tkankowe
8.2.2. Biofizyczne efekty oddziaływania zewnętrznego pola magnetycznego
8.2.3. Biologiczne oddziaływanie pola magnetycznego
8.2.4. Zabiegi fizykoterapeutyczne z wykorzystaniem zmiennego pola magnetycznego małej częstotliwości
8.2.5. Zastosowanie zmiennego pola magnetycznego małej częstotliwości razem z innymi formami fizykoterapii
8.3. Zmienne pole elektromagnetyczne wielkiej częstotliwości
8.3.1. Powstawanie ciepła w tkankach pod wpływem pola elektromagnetycznego wielkiej częstotliwości
8.3.2. Diatermia krótkofalowa
8.3.3. Terapia pulsującym polem magnetycznym wielkiej częstotliwości
8.3.4. Diatermia mikrofalowa
8.4. Bezpieczeństwo pracy z urządzeniami wytwarzającymi silne pola elektromagnetyczne

9. Ultradźwięki
9.1. Podstawy fizyczne
9.2. Działanie biologiczne ultradźwięków
9.2.1. Zmiany pierwotne
9.2.2. Reakcje wtórne
9.3. Wytwarzanie ultradźwięków w aparatach terapeutycznych
9.4. Metodyka zabiegów ultradźwiękowych
9.4.1. Substancje sprzęgające stosowane w terapii ultradźwiękowej
9.4.2. Sposoby prowadzenia głowicy
9.4.3. Metody leczniczego stosowania ultradźwięków
9.4.4. Dobór parametrów zabiegowych
9.4.5. Zasady wykonywania zabiegów ultradźwiękami
9.5. Wskazania i przeciwwskazania do stosowania ultradźwięków
9.6. Terapie łączone, kojarzące ultradźwięki z innymi zabiegami
9.7. Ultrafonoforeza (fonoforeza)
9.7.1. Leki stosowane w zabiegach ultrafonoforezy
9.7.2. Wskazania i przeciwwskazania do stosowania ultrafonoforezy
9.8. Zabiegi wprowadzania substancji czynnych za pomocą prądu elektrycznego i ultradźwięków

10. Inhalacje
10.1. Podstawy fizyczne i fizjologiczne terapii wziewnej
10.2. Aparatura inhalacyjna
10.3. Wskazania i przeciwwskazania do inhalacji układu oddechowego
10.4. Leki stosowane w aerozoloterapii

11. Terapia falami uderzeniowymi

II. MEDYCYNA UZDROWISKOWA

1. Specyfika medycyny uzdrowiskowej

2. Wody lecznicze
2.1. Kąpiele w wodach leczniczych
2.1.1. Kąpiele solankowe
2.1.2. Kąpiele kwasowęglowe
2.1.3. Kąpiele gazowe w dwutlenku węgla
2.1.4. Kąpiele siarczkowo-siarkowodorowe
2.1.5. Ozonoterapia
2.1.6. Kąpiele radonowe
2.1.7. Kąpiele termalne
2.2. Kuracje pitne wodami zdrojowymi
2.2.1. Zastosowanie lecznicze kuracji pitnych
2.3. Aerozoloterapia wodami zdrojowymi
2.3.1. Terapia wziewna powietrzem w pobliżu tężni solnych

3. Subterranoterapia

4. Peloidoterapia
4.1. Torfy
4.1.1. Właściwości fizykochemiczne torfów
4.1.2. Działanie lecznicze borowin
4.1.3. Metodyka zabiegów borowinowych
4.1.4. Wskazania lecznicze do stosowania zabiegów borowinowych
4.5. Fango

5. Klimatoterapia
5.1. Specyficzne cechy klimatu
5.2. Bioklimat uzdrowiska
5.2.1. Walory lecznicze klimatu górskiego
5.2.2. Walory lecznicze klimatu nadmorskiego
5.2.3. Walory lecznicze klimatu nizinnego

6. Masaż
6.1. Masaż klasyczny
6.2. Masaże specjalistyczne
6.2.1. Masaż segmentarny
6.2.2. Masaż łącznotkankowy
6.2.3. Masaż okostnowy
6.2.4. Masaż izometryczny
6.2.5. Drenaż limfatyczny
6.2.6. Masaż z użyciem przyrządów

7. Fizykoterapia w uzdrowiskach

8. Inne formy terapii uzdrowiskowej
8.1. Kinezyterapia i terenoterapia
8.2. Dieta w terapii uzdrowiskowej
8.3. Psychoterapia w uzdrowisku
8.4. Wychowanie zdrowotne
8.5. Farmakoterapia w czasie leczenia uzdrowiskowego

9. Charakterystyka naturalnych walorów polskich uzdrowisk

10. Wskazania i przeciwwskazania do leczenia uzdrowiskowego

III. SPA

1. Idea pojęcie SPA
1.1. Typy ośrodków SPA
1.2. Profile kuracjuszy SPA zgodnie z ich potrzebami zdrowotnymi
1.3. Formy terapii w SPA

2. Masaż
2.1. Metody masażu z użyciem przyrządów w terapii cellulitu i innych defektów tkanek miękkich
2.2. Masaże orientalne i inne
2.3. Masaż z użyciem preparatów kosmetycznych
3. Hydroterapia
4. Termoterapia
5. Peloidoterapia
6. Groty solne
7. Promieniowanie podczerwone, widzialne i nadfioletowe w kosmetyce
7.1. Łóżka do opalania (solaria)

8. Technika laserowa w kosmetologii i medycynie estetycznej
8.1. Lasery niskoenergetyczne (biostymulacyjne)
8.2. Lasery wysokoenergetyczne
8.2.1. Terapia laserowa zmian naczyniowych
8.2.2. Laserowe usuwanie owłosienia
8.2.3. Laserowe usuwanie zmian barwnikowych
8.2.4. Fotoodmładzanie skóry
8.2.5. Usuwanie tatuaży
8.2.6. IPL i technologia ELOS
8.2.7. Inne zastosowanie lasera CO2

9. Ultradźwięki w kosmetologii i medycynie estetycznej

10. Zabiegi z wykorzystaniem prądu stałego i impulsowegow kosmetyce i medycynie estetycznej

11. Zabiegi z wykorzystaniem pola elektromagnetycznego w kosmetyce i medycynie estetycznej

12. Inne zabiegi z zakresu kosmetyki i medycyny estetycznej
12.1. Peelingi i ich zastosowanie
12.2. Mikrodermabrazja
12.3. Zabiegi z użyciem toksyny botulinowej
12.4. Wypełnianie zmarszczek
12.5. Mezoterapia
12.6. Lipoliza iniekcyjna
12.7. Złote nici

13. Fitness

14. Aromaterapia

15. Chromoterapia

16. Muzykoterapia

17. Kapsuły fizjoterapeutyczne SPA

Królestwo saun, gorących źródeł, kąpielisk i tropikow

dzisiejszy artykul z gazety wyborczej
http://wyborcza.pl/1,75248,6430381,Cieplo__coraz_cieplej.html

Żeby wygrzać się wiosną, wcale nie trzeba jechać w dalekie egzotyczne kraje. Tuż za miedzą mamy królestwo saun, gorących źródeł i kąpielisk oraz sztucznych tropików.

Wyspy Tropikalne, Niemcy

Pod Berlinem sezon plażowy nie kończy się nigdy. 60 km na południe od miasta stoi hangar pod szklaną kopułą, w którym pierwotnie miały być budowane olbrzymie sterowce. Dzisiaj jego gigantyczne wnętrze wielkości ośmiu boisk piłkarskich i wysokości Statui Wolności pełne jest ciepłej wody, drobnego piasku, egzotycznych budowli, śpiewu ptaków i – przede wszystkim – nawet przy najgorszej pogodzie na zewnątrz tu zawsze jest 25 stopni Celsjusza.

Tropical Islands to największy tropikalny park rozrywki w Europie. Wchodząc do niego, trudno nie uwierzyć, że naprawdę jest się w tropikach – temperatura wody wynosi około 30 stopni Celsjusza, wokół rosną palmy kokosowe, stoją budynki rodem z Bali i Borneo, śpiewają ptaki i przekrzykują się małpy (to z taśmy), a w lesie pada nawet tropikalny sztuczny deszcz.

Przechadzając się wąskimi ścieżkami, można się poczuć jak w prawdziwej dżungli, wokół rośnie 30 tys. roślin z lianami i orchideami włącznie (dla chętnych wiedzy o nich – wycieczki z przewodnikiem). W wiosce tropikalnej odtworzono budynki z różnych części świata. Jest long house (czyli bardzo długi dom pod wspólnym dachem, w którym potrafi mieszkać cała wioska) z Borneo, balijska świątynia i tradycyjny dom tajski zbudowany na palach z drewna i bambusa.

To właśnie wśród tych budynków znajduje się najwięcej tutejszych restauracji i barów serwujących wedle życzenia kuchnię hinduską, tropikalne barbecue, naleśniki albo swojskie pieczone ziemniaki z twarożkiem. Niedaleko jest też bazar z pamiątkami, czyli kramy pełne ozdób z muszelek, tradycyjnych strojów i smakołyków.

Na specjalnych stoiskach można zafundować sobie malowanie twarzy w orientalne wzory albo masaż, można zażyć sauny albo kąpieli parowej. Ale przede wszystkim pławić się w ciepłej wodzie wśród grot, wodospadów i sztucznych rzek.

* Więcej informacji: www.tropical-islands.de

Gorące źródła, Słowacja, Węgry, Czechy

W maleńkiej Słowacji jest prawie 1,5 tys. źródeł termalnych i wód mineralnych, przy wielu z nich powstały kurorty i parki rozrywki. Największy to Tatralandia położony nad Jeziorem Liptowskim u stóp Tatr, około 2 km od Liptowskiego Mikulasza. Jego sercem jest bijące na głębokości 2,5 tys. metrów źródło, z którego wypływa woda o temperaturze 60 stopni Celsjusza, słonawa, bo – bagatela, 40 mln lat temu – było tu morze.

Tatralandia oferuje 11 basenów do relaksu i pływania, gejzery, prądy wodne, zjeżdżalnie, rury, hydromasaże, aquarebik, przy jednym z basenów zewnętrznych – nawet ściankę wspinaczkową. Woda ma temperaturę 28-36 stopni Celsjusza i jest bogata m.in. w wapń, magnez, sód. Więcej informacji: www.tatralandia.sk.

Na przedmieściach węgierskiego Miszkolca znajduje się jedno z najdziwniejszych gorących kąpielisk na świecie. Jego źródła biją w grotach Tapolcy u stóp Gór Bukowych. Tak, tak – kąpielisko jest usytuowane w jaskini krasowej, a konkretnie w ciągu 20 grot kończących się wodospadem. Woda bije i spływa ze skał czasami tak silnie, że tworzą się naturalne bicze wodne. Ma temperaturę około 30 stopni, zawiera jod, brom i potas, które doskonale sprawdzają się przy schorzeniach reumatycznych. Można też zażyć okładów błotnych, sauny i solarium.

Baseny termalne – może nie tak spektakularne i trochę mniej znane – znajdują się także w Czechach.

Blue Lagoon, Islandia

Tego przeżycia nie da się porównać z żadnym innym. W chwilę po wyskoczeniu z ciepłej kurtki wbiega się do gorącego basenu, z którego buchają kłęby pary. Krajobraz jak żywo przypomina scenerię z „Gwiezdnych Wojen” – ciemna lawa, plaże czarnego piasku, kominy i urwiste góry nierzadko pokryte śniegiem. Blue Lagoon (czyli Błękitna Laguna), bo o niej mowa, to jedna z największych atrakcji turystycznych Islandii.

Naturalne kąpielisko, położone około 40 km na południe od Reykjaviku, utworzyły wody odpływowe z pobliskiej elektrowni geotermicznej. Rozciągający się wokół teren pełen jest źródeł geotermalnych, w których temperatura dochodzi do 240 stopni Celsjusza i które po odsoleniu służą do ogrzania osiedli mieszkaniowych i pobliskiego lotniska.

Ponieważ wypływająca z głębokości 2 tys. metrów woda jest tak gorąca, kąpielisko jest otwarte przez cały rok. W tych warunkach klimatycznych to dosyć zabawne uczucie: najpierw się zastanawiasz, jak się rozebrać i przebiec kilka metrów z budynku do ciepłego kąpieliska, potem pławisz się w przyjemnej wodzie, na koniec, spacerując już w kurtce po górach wokół, patrząc na kąpiących się w dole ludzi, bez powodu zaczynasz szczękać zębami.

Oni z równym zdziwieniem patrzą na ubranych i zapiętych szczelnie po szyję spacerowiczów. Woda w lagunie ma stałą temperaturę 37-39 stopni Celsjusza, a sole, które zawiera, cudownie odprężają. Na dodatek jej kolor jest w przyjemnym niebieskim odcieniu – to dzięki zwartości błękitnych alg słynących z właściwości wygładzania skóry.

Można też przez chwilę poczuć się jak dziecko, okładając twarz błotem, konkretnie białą paćką z glinki krzemionkowej, która czeka w pudłach na brzegach kąpieliska. Jeśli chcesz zabrać trochę tego dobra do domu, na miejscu jest sklep z naturalnymi kosmetykami marki Blue Lagoon (można je kupić także w internecie).

* Więcej informacji: www.bluelagoon.com.

Sauny, Finlandia

Jeśli ktokolwiek podróżował przez Finlandię własnym autem, zapewne długo będzie pamiętał próbę zjechania z drogi głównej do miasta. Trochę potrwało, zanim odkrył, że „centrum” to po fińsku „keskusta” – i tylko taką informację podają na tablicach. W tym języku ogólnie zrozumiałe jest chyba tylko jedno słowo – oczywiście „sauna”. W Finlandii sauny istnieją od ponad 2 tys. lat i dla jej mieszkańców ich posiadanie jest tak oczywiste jak dla nas posiadanie łazienki. Dość wspomnieć, że dziś w kraju jest ich ponad 2 mln.

Charakterystyczne drewniane domki stoją głównie przy domach prywatnych, ale są też publiczne – na brzegach jezior i morza (czyli praktyczne wszędzie, bo w Finlandii jezior jest 60 tys.). Oczywiście tu jest też największa sauna na świecie. Zbudowana w dawnym obozie drwali nad jeziorem w okolicach Kuopio może pomieścić 60 osób.

Dla Fina sauna jest esencją życia i panaceum na wszystkie nieszczęścia i dolegliwości. Oczyszcza duszę i ciało, hartuje organizm, relaksuje, pobudza krążenie krwi i przemianę materii, odpręża mięśnie, wygładza skórę. Fińskim żołnierzom służącym na dalekich frontach tak trudno było bez niej żyć, że potrafili zbudować ją nawet na pustyni. Dawniej saun używano też do suszenia ubrań i wędzenia mięs, a aż do wojny kobiety rodziły w nich dzieci, bo było to najczystsze i najcieplejsze miejsce.

Dzisiaj sauna nadal jest miejscem, gdzie toczy się życie towarzyskie, najważniejszym dla całej rodziny. Zaproszenie sąsiada do swojej sauny jest tym samym, czym u nas zaproszenie kogoś do wspólnego stołu. Nie ma to jak wspólne wypocenie się nago w temperaturze sięgającej 100 stopni Celsjusza, szybki skok do zimnej wody (w przerębli albo przynajmniej pod prysznic), powrót go gorąca, jeszcze jeden skok – i tak kilka razy.

Źródło: Gazeta Wyborcza